{"status":"success","count":35541} Parafia św. Pierwszych Męczenników Polski w Częstochowie

 

Witamy na stronie parafii

Świętych Pierwszych Męczenników Polski w Częstochowie.

Szczęść Boże!

 

Miłosierdzie Boże « WIERZE UFAM MIŁUJĘ

 

 

 

 


 

   Jasło - Parafia Matki Bożej Częstochowskiej - Dlaczego ...

 

GÓRA PRZEMIENIENIA

 Wstępowanie na górę jest biblijnym obrazem dążenia człowieka na spotkanie z Bogiem. Góra jest uprzywilejowanym miejscem tego spotkania; nasze codzienne problemy, zabieganie, troski, to czemu tak wiele czasu i energii poświęcamy, pozostają na dole, nabieramy do nich dystansu.
    Potrzebujemy takich chwil oderwania się od codzienności, by porozmawiać z Bogiem, by wsłuchać się w Jego słowo, skonfrontować się z Nim, spróbować dostrzec Jego obecność w naszym życiu. Potrzebujemy przebywania z Bogiem na modlitwie. W Bożym świetle świat, w którym jesteśmy zanurzeni, nabiera innych kolorów. Uczniom przebywającym z Jezusem na modlitwie ukazuje się On przemieniony, takim jakim jest naprawdę; pozwala im w ten sposób zajrzeć jakby za zasłonę, w tę inną rzeczywistość, do której dziś w pełni nie mamy dostępu, w rzeczywistość raju, gdzie przebywają święci Pańscy. To doświadczenie napełnia pokojem i pragnieniem przebywania z Nim na zawsze, co wyraża się w słowach Piotra: „Mistrzu, dobrze że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty...”. Jednak muszą zejść z Góry Przemienienia, wrócić na równinę. Droga do tej nowej, upragnionej i obiecanej nam rzeczywistości wiedzie przez doczesność z jej troskami i radościami, z cierpieniem i nieustannym zmaganiem się w dążeniu do dobra, prawdy, miłości. Przewodnikiem na tej drodze, co więcej samą Drogą, jest Chrystus dany nam przez Ojca jako Syn wybrany, którego mamy słuchać. On przychodzi do nas już w tym, ziemskim życiu. Gdy Go z wiarą przyjmujemy, obecnego w słowie oraz w Eucharystii, On przemienia nas w siebie.

ks. Witold Wiśniowski, paulista

https://2.bp.blogspot.com/-ybgL618kGRk/VvD0cPYFnNI/AAAAAAAAAwg/HpNjd1UJ6BMEn-xrD8m-P-aYsPDONuZcw/s1600/wiosna_hancymonka_druk.jpg

Ożywcze tchnienie

 

Wiosna wokół, wiatr gra w polu,

w koniczynie i kąkolu

pasikonik skrzypki stroi,

grzmi trzmiel na basetli swojej.

 

Słonko wysoko w zenicie

ogrzewa budzące się życie,

bazie wierzby najspokojniej

przeglądają się w stawu oknie.

 

Czasem deszcz spadnie obficie

wieczorem albo o świcie,

aby wśród zielonej trawki

zakwitły stokrotki, bratki.

 

Tyle piękna, święte życie

zsyłasz na nas przeobficie,

przebaczasz, ożywiasz dusze

łzą żalu obmyte w skrusze.

 

Niech w nich kwitną ku Twej chwale

czystych myśli lilie białe

i niech sprawiedliwe serca

dobrych czynów woń uświęca.

(Irena Karpeta)

SWOJE ŻYCIE RODZINNO-ZAWODOWE OPARŁEM NA BOGU I JEGO ZASADACH MORALNYCH

Rozmowę z Ludwikiem Pastuchą przeprowadził ks. Stanisław Jasionek

 

         Ks. Stanisław Jasionek: Szczęść Boże, Panie Profesorze!  Wielką radość sprawił mi Pan swą gotowością do udzielenia wywiadu, związanego z Pana życiem i pracą. Należy Pan, bowiem, do nestorów polskiej nauki i ma tak wiele do przekazania naszym czytelnikom. Ma Pan, nadto, bardzo serdeczny stosunek do ludzi, ujmujący, pełen ciepła i dobroci. Współcześnie, na ten typ relacji międzyludzkich jest wielkie zapotrzebowanie. Moje pierwsze pytanie dotyczy Pana dzieciństwa i młodości…

         Ludwik Pastucha: Urodziłem się w Nisku, województwie rzeszowskim, dnia 02 października 1924 roku, w rodzinie wielodzietnej. Było nas pięcioro rodzeństwa. Moja mama Paulina zajmowała się domem, a ojciec Józef pracował, jako policjant. Po wybuchu wojny, ojca zabili Rosjanie w Miednoje, a my z mamą wciąż uciekaliśmy przed wywózką na Sybir. Najpierw z Wołynia do Jaryczowa koło Lwowa, a potem z Jaryczowa do Niska.

         Szkołę powszechną ukończyłem na Wołyniu, a potem zdałem do gimnazjum w Stalowej Woli. Niestety, wojna przerwała mi tę naukę. Zostałem wezwany do wojska, do Szkoły Broni Pancernej w Chełmie. Byłem w wojsku cztery lata, po których zwolniono mnie z uwagi na przedwojenne stanowisko mojego ojca.

         Ks. S.J.: Te ciężkie doświadczenia czasu wojny z pewnością nie dały zapomnieć o sobie, także w czasie powojennym?

         L.P.: Po tzw. małej maturze, którą zdałem w Katowicach, kontynuowałem naukę w Gliwicach. Mało brakowało, a oblaliby mnie na maturze, gdyż przewodniczący ZMP powiedział komisji egzaminacyjnej, że byłem przeciwny zdejmowaniu krzyży z sal wykładowych. Obroniła mnie profesorka historii, która odważnie przeciwstawiła się komisji egzaminacyjnej. To jednak skutkowało tym, że choć zdałem egzamin wstępny na Politechnikę Gliwicką, nie przyjęto mnie, łącząc moje katolickie poglądy z patriotyczną historią mojej rodziny. Oficjalnie powiadomiono mnie, że ze względu na brak miejsc nie zostałem przyjęty na uczelnię. Rozpocząłem, więc, naukę w Szkole Inżynierskiej w Częstochowie. Już, jako student byłem asystentem w katedrze matematyki, a potem termodynamiki tejże uczelni.

         Ks. S.J.: Ta asystentura znamionowała już wtedy karierę naukową, nieprawdaż?

         L.P.: Szkoła Inżynierska niedługo potem stała się Politechniką Częstochowską. Awansowałem na starszego asystenta, następnie adiunkta, gdyż w tym czasie obroniłem pracę doktorską na naszej politechnice. Habilitację robiłem we Wrocławiu. Znajomi ze środowiska naukowego mówili mi, że nigdy nie zostanę profesorem, bo jestem klerykałem. Nie przejmowałem się zbytnio tymi dywagacjami. Po kilku latach na częstochowskiej uczelni uzyskałem tytuł profesora nadzwyczajnego, a potem zwyczajnego. Pełniłem różne funkcje, m.in.: zastępcy kierownika laboratorium termodynamiki, dyrektora Instytutu i prodziekana Wydziału Budowy Maszyn. Po przejściu na emeryturę, przez 14 lat wykładałem jeszcze w Wyższej Szkole Zarządzania, problematykę związaną z termodynamiką fizyczną. Byłem na tejże uczelni promotorem 80 prac dyplomowych.

         Ks. S.J.: Proszę, by Pan Profesor wyliczył swe naukowe osiągnięcia!

         L.P.: Jestem promotorem trzech prac doktorskich i setek prac magisterskich, dyplomowych i tzw. przejściowych (wstępnych). Recenzowałem habilitacje, doktoraty, magisteria. Napisałem dwie książki naukowe z dziedziny termodynamiki, kilka skryptów dla studentów oraz kilkaset artykułów publikowanych w czasopismach naukowych. Jestem autorem kilkunastu patentów; są to urządzenia do rozdrabniania substancji stałych, szczególnie w przemyśle chemicznym. Moje naukowe osiągnięcia zostały nagrodzone: wyróżnieniami, dyplomami, nagrodami finansowymi oraz kilkunastoma odznaczeniami państwowymi.

         Ks. S.J.: Profesorze, czy w Pana mniemaniu miłość do Boga, łączy się z umiłowaniem rodziny, Kościoła i Ojczyzny?

         L.P.: Oczywiście, że tak! Jestem człowiekiem głęboko wierzącym. Swoje życie rodzinno-małżeńskie oparłem na Bogu i Jego zasadach moralnych. Swą żonę Danusię, która niestety zmarła rok temu, poznałem na studiach.  Po ich ukończeniu pobraliśmy się w kościele św. Jakuba w sierpniu 1950 roku. Urodziło się nam dwoje dzieci – Magda i Maciej. Skończyli studia medyczne, posiadają doktoraty. Córka mieszka obecnie w Stanach Zjednoczonych, pracuje w Akademii Medycznej w Filadelfii, kierując laboratorium analiz klinicznych, a syn prowadzi prywatną klinikę w Szczecinie. Starałem się wraz z małżonką Danusią przekazać wartości religijne naszym dzieciom. Cieszę się z wnuków: wnuczki i wnuka, wierząc, że będą oni pielęgnować tradycje chrześcijańskie w swoich rodzinach.

         Nie wyobrażam sobie życia bez modlitwy, niedzielnego uczestnictwa we Mszy świętej, sakramentu pokuty. Kiedy budowano kościół parafii św. Wojciecha, do której wówczas należeliśmy, razem z synem często pomagaliśmy w jego budowie, uczestnicząc w tzw. czynach społecznych. Także w inny sposób wspomagaliśmy proboszcza ks. prałata Józefa Słomiana. Razem z małżonką Danusią wspieraliśmy finansowo budowę naszego kościoła, także budowę świątyni Opatrzności Bożej, dom dla dzieci niewidomych w Laskach i KUL.

         Jako wierzący i praktykujący katolik jestem przeciwny złośliwym atakom na Kościół i kapłanów, deprawacji dzieci i młodzieży, aborcji i pomniejszaniu znaczenia rodziny chrześcijańskiej. Mam prawicowe poglądy i dlatego kocham Polskę, swoją Ojczyznę i będę jej wiernym synem.

         Ks. S.J.: Dziękuję za piękną wypowiedź. Pozwolę sobie na pewną niekonwencjonalną puentę: W pracy naukowej pana Profesora i jego działaniach, dostrzec można nie tylko termodynamikę techniczną, ale i termodynamikę ducha. Niech duchowe ciepło, które pan Profesor w sobie posiada, promieniuje na wszystkich, z którymi się Pan spotyka. Szczęść Boże!

 


 

 

 

Kontakt

tel. 34 322-71-10

e-mail: stjasionek@op.pl

Godziny Mszy świętych

Niedziela: 8.00, 9.30, 11.00, 12.15, 17.00
Sobota - Msza św. niedzielna: 18.00 poprzedzona nieszporami: 17.40
Dni powszednie: 8.00, 18.00

Adres

ul. Obrońców Westerplatte 37
42-200   CZĘSTOCHOWA

Kancelaria parafialna

Czynna od poniedziałku do piątku

od godz. 16,30 do 17,30

w soboty i dni świąteczne 

kancelaria nieczynna

telefon: 34 322-71-10

 

 

Spowiedź św.

Spowiadamy przed każdą Mszą św. oraz gdy istnieje taka potrzeba w jej trakcie. W pierwsze piątki miesiąca spowiedź św. odbywa się w godz. od 17.00 do 18.30. Zapraszamy!