Witamy na stronie parafii

Świętych Pierwszych Męczenników Polski

w Częstochowie.

Szczęść Boże!

 

Zapraszamy na Mszę świętą

w niedzielę: 8.00  9.30  11.00  12.15  17.00

w tygodniu:  8.00   18.00

 

Miłosierdzie Boże « WIERZE UFAM MIŁUJĘ

 

 

 

 

 

 

 

 

 


2 Niedziela zwykła - 19 stycznia 2000 r.

OJCZE NASZ – CO TO ZNACZY?

„Jeśli [obcy] powiedzą wam: «Dlaczego nas szukacie? Czego chcecie od nas?», odpowiedzmy: «Jesteście naszymi braćmi»”. Tak w Komentarzu do Psalmów (Ps 33 i 29), przed około 1600 laty, zachęcał do miłości bliźniego św. Augustyn.
 „Są naszymi braćmi” – to powinno być wystarczającym argumentem, aby nie odwracać się od tych, których niekiedy z lękiem nazywamy obcymi. Rozpoczynamy Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Dlatego te słowa brzmią w sposób szczególny, zapraszając nas nade wszystko do konkretnego działania i nawrócenia w myśleniu o naszych postawach wobec bliźnich.
Są naszymi braćmi chrześcijanie prześladowani za wierność Bogu. Są także naszymi braćmi ci, którzy – choć modlą się inaczej – to jednak przez chrzest należą do jednego Kościoła Chrystusowego. Kiedy uczony w Piśmie zapytał Jezusa: „Kto jest moim bliźnim?”, Ten odpowiedział przypowieścią o miłosiernym Samarytaninie (Łk 10,25-37). Opowieścią o człowieku, który – widząc ludzką biedę – nie przechodzi wobec niej obojętnie. 
Pan Jezus nauczył nas modlić się słowami: „Ojcze nasz”. Zwracając się do Boga, nazywamy Go NASZYM Ojcem. To zobowiązuje! Oznacza – przywołując raz jeszcze słowa św. Augustyna – że „chcemy, czy nie chcemy, jesteśmy braćmi”! I tak naprawdę łączy nas o wiele więcej niż dzieli.
Te dni są po to, by popatrzeć na siebie i wokół siebie w duchu Chrystusowej Ewangelii zapraszającej do jedności i wzajemnej troski.

o. Jarosław Krawiec – dominikanin

 

WIARA JEST OBECNA W KAŻDEJ SFERZE MOJEGO ŻYCIA

Rozmowę z Agnieszką Młyńczyk przeprowadziła Irena Karpeta

         Irena Karpeta: Wśród wywiadów przeprowadzonych z naszymi parafianami nie może zabraknąć rozmów z osobami reprezentującymi młodsze pokolenie. Taką osoba jest pani Agnieszka Młyńczyk. Znamy się długo i dzieli nas różnica wieku, więc pozwól Agnieszko, że będę zwracać się do Ciebie po imieniu. Wszyscy rozmówcy podkreślają, że wiarę wynieśli z domu rodzinnego. Niektórzy z nich swoją formację duchową rozwijali w ruchu stworzonym przez ks. Franciszka Blachnickiego. Czy Ciebie też kształtowała duchowość oazowa?

         Agnieszka Młyńczyk.: Na pewno miała i ma ona bardzo duży wpływ na mój rozwój duchowy. Pierwsze moje zetknięcie z Oazą nastąpiło już w rodzinie, gdyż moja mama była „oazowiczką” – posługiwała, jako animatorka grupy i animatorka muzyczna. Mama, jako pierwsza przekazała mi wiarę i miłość do Boga oraz rozbudziła chęć wstąpienia do tej wspólnoty. W Oazie trwam od prawie 9 lat, w tym od około 6 lat jestem animatorką. W moje ślady poszła młodsza siostra, która także formuje się w Ruchu oraz prowadzi grupę.

         Pierwszym etapem poznania charyzmatu i formacji Ruchu Światło-Życie, było dla mnie poznanie tej najbliższej wspólnoty funkcjonującej w parafii. Odnalazłam w niej rówieśników, którzy podobnie jak ja byli wierzący, kochali Boga i mieli podobny system wartości. Później przyszła pora na rekolekcje. W dzisiejszych czasach, kiedy młodzież ma często negatywne nastawienie do osób wierzących, była to dla mnie odmiana. Wspólnota bardzo pomaga rozwijać wiarę, zarówno przez formację jak i wsparcie. Gdy wiara i siła słabną, ona jest miejscem, z którego można zaczerpnąć na nowo, wzmocnić się. Formacja daje mi jeszcze więcej. Wspomaga we wzrastaniu w miłości do Boga, we wchodzeniu z Nim w osobistą i bliską relację, która nie zawsze jest prosta. Dzięki Oazie uczę się iść za Bogiem i powierzać Mu swoje życie, pozwalać się prowadzić, mimo, że często Jego plany są inne od moich. Moja formacja w Ruchu uczy mnie, by Mu zaufać, bo gdy pójdę za Nim, nawet tam, gdzie nie chcę i boję się, nie będę tego żałować.

         I. K.: Obecnie studiujesz teologię – z greki: naukę o Bogu. Powiedz nam, proszę, skąd zainteresowanie tą dyscypliną wiedzy świętej – sacra doctrina?

         A.M.: Zainteresowanie było już w szkole podstawowej. Już wtedy myślałam, by zostać katechetką. Pierwszym powodem wyboru tych studiów jest chęć pogłębienia wiedzy. Pomaga ona lepiej poznawać Boga, Pismo Święte i Kościół. Pokazuje kontekst wielu wydarzeń, dzięki czemu można lepiej zrozumieć funkcjonowanie świata, a przez to nabrać odpowiedniego nastawienia i innego spojrzenia na świat, zarówno zewnętrzny jak i duchowy. Często wracam z zajęć zafascynowana rzeczami, o których dotychczas nie wiedziałam. Moimi ulubionymi przedmiotami są teologia dogmatyczna i zajęcia związane z Pismem Świętym. Choć oczywiście wszystkie zajęcia są wartościowe i bardzo ciekawe. Tak, więc teologii uczę się chętnie dla samej siebie. Drugi powód to chęć przekazywania zdobytej wiedzy. Już teraz dzielę się nią z rodziną, przyjaciółmi i moją grupą oazową. W przyszłości mam nadzieję móc robić to podczas katechezy. Trzeci powód trochę wiąże się z poprzednimi. Jest nim wykorzystanie zdobytej wiedzy w procesie wychowawczym dzieci i młodzieży, by mogli inaczej spojrzeć na świat, postępować moralnie w życiu, poznać Boga i pogłębić swoją relację z Nim.

         I.K.: Opiekując się parafialną grupą „Dzieci Maryi”, włączałaś się w życie naszej wspólnoty. Czy sprawiało Ci to radość i dawało satysfakcję? Jak wspominasz czas poświęcony tej gromadce?

         A.M.: W życie wspólnoty staram się włączać cały czas, w różnych formach. Jedną z nich rzeczywiście było prowadzenie spotkań „Dzieci Maryi”. Opiekowałam się tą grupą przez 4 lata. Na spotkania przychodziło od 8 do 12 osób. Zwykle były to dzieci ze szkoły podstawowej, ale czasem przychodzili gościnnie również gimnazjaliści. Spotkania, ale i spędzanie czasu z nimi, np. na sankach, rozmowy i zabawy dawały mi dużo radości i satysfakcji. Zdarzały się sytuacje trudne i wymagające cierpliwości, ale dzieci mają w sobie coś takiego, że jak przytulą się, narysują laurkę, powiedzą coś miłego, to wszystkie ich wybryki się zacierają. Starałam się przygotowywać ciekawe spotkania i kończyć je zabawą. Cieszyłam się, że mogę z nimi rozmawiać o Bogu, czegoś ich nauczyć spędzając z nimi czas. To wszystko było motywacją. Warto było starać się dla nich.

         I.K.: To zaangażowanie trwa nadal. Jesteś rozpoznawalna jako osoba, która podczas uroczystości i Mszy świętych pięknie śpiewa psalmy. Jesteś też związana z parafialną scholą. Proszę o kilka zdań na ten temat, Agnieszko.

         A.M.: Jestem bardzo mile zaskoczona, jeśli tak jestem odbierana. Uwielbiam śpiewać i szczególnie cieszy mnie, gdy mogę to robić na chwałę Bożą. Zawsze się modlę, abym zaśpiewała tak, żeby podobało się Bogu. W przypadku psalmów śpiewam je, gdy jest taka potrzeba lub te, które bardzo lubię, których tekst do mnie trafia, jakby był o mnie lub do mnie, z którym się utożsamiam. Wtedy w sercu czuję pragnienie, by go zaśpiewać, a sam śpiew staje się taką szczególną modlitwą i wołaniem.

         Scholę młodzieżową założył nasz poprzedni wikariusz, ks. Tomasz Chudy. Nie tylko chętnie w niej śpiewałam, ale starałam się pomagać w szukaniu nowych piosenek i uczeniu ich. Z mojej inicjatywy schola otrzymała nazwę „Cantantis Corda”, czyli „Śpiewające Serca”. Od tego roku powierzono mi opiekę nad scholą. Prowadzenie jej nie zawsze jest proste i wiąże się ze współpracą z różnymi osobami oraz sporą odpowiedzialnością, szczególnie podczas uroczystości parafialnych i ślubów, na których również śpiewałyśmy. Bardzo ważne są dla mnie uczestniczki scholi i nasza działalność prowadząca do podkreślenia piękna i wagi Mszy Świętej. Staramy się dążyć do tego, by śpiew i nasza postawa stawały się świadectwem dla innych. Kiedyś powiedziałam scholi zdanie: gdy śpiewasz podczas Mszy, niech będzie widać, że wiesz, dla Kogo śpiewasz. To motto inspirowane jest słowami św. Maksymiliana Marii Kolbego, który mówił o klękaniu przy ołtarzu. Cieszę się, że są w naszej parafii osoby, które chcą śpiewać na chwałę Bożą i jesteśmy otwarte na przyjęcie kolejnych, zarówno dziewcząt jak i chłopców.

         I.K.: Twoim zainteresowaniom muzycznym towarzyszą też literackie. Czy, pisząc wiersze, tworzysz piosenki pisząc jednocześnie muzykę?

         A.M.: Piszę głównie wiersze oraz powieści. Jestem autorką kilku piosenek, do których ułożyłam zarówno teksty jak i melodie.

         I.K.: Możesz nam zdradzić czy i gdzie możemy je usłyszeć?

         A.M.: Moim marzeniem jest wydanie pisanych przeze mnie książek i wierszy. Na razie jednak to się nie udało. Nie tracę jednak nadziei, że w przyszłości to się zmieni. Tymczasem kilka wierszy recytowałam podczas wywiadu w audycji „Ku pełni życia” w Radio Jasna Góra oraz na Poetyckim Wieczorze Debiutantów. Czasem swoje wiersze lub ich fragmenty publikuję na Facebooku. Można je także niekiedy usłyszeć na patriotyczno-religijnych wieczorach organizowanych przez pana Aleksandra Markowskiego. Wiersze znajdują się w śpiewnikach z tych wieczorów. Jeden z wierszy został opublikowany w „Niedzieli” oraz piśmie „Głos Brata”.

         I.K.: Nasza rozmowa, jak wszystkie dotychczasowe, służy dawaniu świadectwa. Stąd kolejne pytanie. Jaką rolę w Twoim codziennym życiu odgrywa wiara w Boga?

         A.M.: Jest to bardzo szeroki temat, na który można dużo mówić. Najprościej mogę powiedzieć, że wiary w Boga i relacji z Nim nie da się rozłączyć od reszty mojego życia. Wiara w istnienie Boga nie jest dla mnie wyborem, jest oczywistością. Wynika to zarówno z tego, jak zostałam wychowana, jak i z doświadczania Jego działania. Wiara jest obecna w każdej sferze mojego życia, ponieważ jest ona częścią mnie. Często wiara mylona jest z pobożnością zewnętrzną, takim praktykowaniem jej na pokaz. Moim zdaniem, najważniejsze jest, żeby wiarę i wynikającą z niej miłość mieć w sercu i kierować się nimi w życiu. To z postawy serca i miłości do Boga i bliźnich wynikają nasze działania zewnętrzne. Mojej grupie oazowej powtarzam, że nie jest ważne, żeby cytowali encykliki, ale żeby w głębi duszy mieli to, co z nich wynika. Ważne, żeby żyć w stanie łaski uświęcającej i postępować zgodnie z miłością do Boga i bliźniego, bo bez tego wiedza teoretyczna i zewnętrzne przejawy pobożności nie są świadectwem prawdziwej wiary. Paweł VI napisał: „Człowiek naszych czasów chętniej słucha świadków, aniżeli nauczycieli; a jeśli słucha nauczycieli to, dlatego, że są świadkami”. Tym przesłaniem staram się kierować.

         I.K.: I ostatnie pytanie. Czy –Twoim zdaniem – miłość do Boga, rodziny, Kościoła i Ojczyzny stanowią jedność?

         A.M.: Na pewno każda z nich stanowi ogromną wartość. W dzisiejszych czasach słowo „miłość” zarówno w kontekście do Boga, Kościoła, Ojczyzny i drugiego człowieka, często bywa wypaczane. Dlatego właśnie, do prawdziwej miłości w różnych aspektach trzeba dojrzewać i uczyć się jej. Myślę, że z miłości do Boga wynikają pozostałe, bo On jest Miłością i uczy nas tej miłości, która ma różne aspekty i wymiary.

         I.K.: Dziękuję za rozmowę Agnieszko. Życzę obfitości Bożych łask i opieki Matki Najświętszej dla Ciebie wraz z Bliskimi.

         A.M.: Również bardzo dziękuję. Cieszę się, że mogłam podzielić się moim świadectwem. Życzę błogosławieństwa Bożego, czyli Jego stałej i nieskończonej życzliwości. Szczęść Boże.


 

   

Kolęda w Roku Pańskim 2020

 

Dzień    Ulice/domy

 

                         

22.01.        PCK 4                                            

23.01.        PCK 6                                            

24.01.        PCK 8                                            

25.01.        PCK 10                                          

27.01.        PCK 12; 14                                             

28.01.        Traugutta

29.01.        Kołakowskiego

30.01.        Powtórki

Kontakt

tel. 34 322-71-10

e-mail: stjasionek@op.pl

Godziny Mszy świętych

Niedziela: 8.00, 9.30, 11.00, 12.15, 17.00
Sobota - Msza św. niedzielna: 18.00 poprzedzona nieszporami: 17.40
Dni powszednie: 8.00, 18.00

Adres

ul. Obrońców Westerplatte 37
42-200   CZĘSTOCHOWA

Kancelaria parafialna

Czynna od poniedziałku do piątku

od godz. 16,30 do 17,30

w soboty i dni świąteczne 

kancelaria nieczynna

telefon: 34 322-71-10

 

 

Spowiedź św.

Spowiadamy przed każdą Mszą św. oraz gdy istnieje taka potrzeba w jej trakcie. W pierwsze piątki miesiąca spowiedź św. odbywa się w godz. od 17.00 do 18.30. Zapraszamy!